wywiad z Arturem Bojszą (“Družstevné noviny”)

Jakbyś się sam przedstawił?

Mieszkam w Krakowie, z żoną, trójką dzieci, kotem i (ostatnio) psem (chociaż niektórzy twierdzą, że border collie to nie pies, to oddzielny gatunek 😉 Jestem z wykształcenia filologiem, ale od wielu lat zajmuję się biznesem – moja firma od lat doradza innym firmom, jak prowadzić biznes zgodnie z wartościami i jak w zmieniającym się świecie trwać niezmiennie przy ważnych dla siebie wartościach. Od 23 lat prowadzę własną firmę, od 12 lat jestem członkiem słowackiej spółdzielni, która skupiła wokół wspólnej idei stworzenia refundacji wielu ludzi z kilku europejskich krajów – w tym z Polski.

Jak i gdzie zetknąłeś się z ideą spółdzielczej współpracy?

Pierwsza spółdzielnia, do której się zapisałem, to była spółdzielnia mieszkaniowa, która zapewnia nam do dzisiaj dach nad głową. Ale o spółdzielniach słyszałem już wcześniej – w Polsce ważną rolę odgrywają banki spółdzielcze, dla których wzorem był Franciszek Stefczyk, otwierający świat finansów i biznesu dla mniej zamożnych ludzi. Dla mnie spółdzielnie są wzorem współdziałania zwykłych ludzi, którzy razem próbują osiągnąć cele niemożliwe do zrealizowania w pojedynkę.

W czym dla Ciebie spółdzielnie są wyjątkowe?

Dla mnie najważniejsze w spółdzielniach jest to, że skupiają się w niej podobnie myślący ludzie, z podobnymi wartościami. Jeśli tak dzieje się w rzeczywistości – spółdzielnie są organizmami odpornymi na kryzysy, na wstrząsy, które bardzo dotykają inne firmy. Wiele takich przykładów można znaleźć w światowej gospodarce, zwłaszcza w czasach kryzysu, a nawet – wojen. Jeśli spółdzielnia jest wewnętrznie niespójna, jeśli gromadzą się w niej ludzie „przypadkowi” lub kierowani odmiennymi wartościami – to cięższe chwile dla takie spółdzielni, jeśli przetrwa, są szansą na oczyszczenie i konsolidację wokół wspólnej wizji. Dlatego trudne czasy, które stają się w ostatnich miesiącach wyzwaniem nie tylko w naszej części Europy, bardziej traktuję jako szansę niż jako zagrożenie i wiem, że to właśnie zintegrowane spółdzielnie mają szansę nie tylko na przetrwanie, ale na szybki i dynamiczny rozwój.

Czym zajmowałeś się do tej pory w Spółdzielni?

Łatwiej byłoby odpowiedzieć – czym się nie zajmowałem 🙂 Po pierwsze – jestem zwyczajnym spółdzielcą, który – jak wszyscy – robi obroty w spółdzielni, korzysta z naszych produktów, stara się pomagać innym spółdzielcom i dzielić się z nimi swoją wiedzą i doświadczeniem. I tak się dzieje od pierwszego dnia, niezależnie od funkcji, które pełniłem w spółdzielni. Do tej pory byłem również liderem, który rozwijał swoją grupę, członkiem Rady Dyrektorów, szefem polskiej Rady Dyrektorów, wykładowcą, szkoleniowcem, mandatariuszem, członkiem Zarządu spółdzielni. Tworzyłem prezentacje, materiały szkoleniowe, nagrywałem vlogi… Teraz jestem dyrektorem polskiego oddziału spółdzielni i pełnomocnikiem zarządu do spraw polskiego rynku.

Od kiedy jesteś członkiem Spółdzielni? Dlaczego zdecydowałeś się na większe zaangażowanie w Tradycyjnej Spółdzielni?

Członkiem słowackiej spółdzielni jestem od roku 2009. Na początku przyglądałem się jedynie temu projektowi. Przyznaję, że dużą nieufność budziły we mnie elementy MLM-u, mocno eksponowane na polskim rynku. Ale im bardziej przyglądałem się spółdzielni i im bardziej rozumiałem, że główną siłą napędową jest tutaj refundacja, czyli realnie, trwałe aktywa, które mają przynosić stabilny dochód spółdzielni, a nie sieć handlowa, przez którą odbywa się bieżąca sprzedaż i wynagradzanie jedynie nielicznych aktywnych i efektywnych współpracowników – tym bardziej widziałem w tym projekcie rzecz wartą większego zaangażowania. To jednak wymagało sprawdzenia, czy tak myślą też inni członkowie spółdzielni, albo czy można ich myślenie przestawić z nastawienia na „tworzenie grup” na „tworzenie aktywów” – dlatego najpierw zająłem się edukacją w spółdzielni. Po wielu miesiącach i latach takiej pracy okazało się, takie nastawienie podziela ogromna większość polskich członków spółdzielni – czego ostatecznym sprawdzianem było przejście do nowej spółdzielni aż 80% Polaków.

Z jakich produktów i usług jako członek Spółdzielni korzystałeś do tej pory?

Jako spółdzielca oczywiście przede wszystkim używałem do robienia obrotów nasz spółdzielczy portfel elektroniczny (wcześniej – kartę bankową). Ale póżniej, w miarę rozwoju spółdzielni, dochodziły do tego nowe okazje – kupiłem Program Wakacyjny, robiłem zakupy w Rynku Spółdzielni, zająłem się aktywnie promowaniem płatności przez smartfon, zacząłem spłacać Zielony Udział. Gdybym miał polecić jakieś dwie, trzy podstawowe aktywności nowym członkom, to oczywiście po pierwsze poleciłbym używanie portfela elektronicznego, po drugie – zakup PV, a po trzecie – jeśli tylko będzie taka możliwość – robienie zakupów w spółdzielczym sklepie, żeby zamykać obieg pieniądza wśród ludzi, którzy nawzajem sobie ufają, pomagają i wspierają. Ale przede wszystkim – poleciłbym bycie w ciągłym kontakcie ze spółdzielnią, żeby nie stracić z oczu tego, co nas wspólnie połączyło. Nie bez powodu mówiliśmy od lat, że nasz projekt jest przede wszystkim projektem edukacyjnym. A nasza edukacja to nie tylko wiedza, ale i umiejętności odróżniania: dobrych aktywów od aktywów toksycznych, dobrych relacji od takich budowanych na manipulacji i w końcu – życia w zgodzie w prawdziwymi, trwałymi wartościami.

Jakie są według ciebie realistyczne plany krótkoterminowe?

Jeśli to pytanie dotyczy spółdzielni – to krótkoterminowe plany, takie na 2-3 lata, powinny po pierwsze zawierać strategię zbudowania stabilnego, opartego na zaufaniu i wspólnej wizji – zespołu. Jeśli to się uda – wszystko inne będzie łatwiejsze do zrealizowania. Bardziej konkretne plany, które powinno się w tym czasie udać zrealizować, to zbudowanie w oparciu o nowe aktywa fundamentów pod nasze kluczowe projekty (refundacja, PV) – i to już się dzieje, niespełna rok od uruchomienia nowej spółdzielni! Po drugie – powinniśmy zakończyć proces transferu aktywów ze starej spółdzielni – w końcu przez prawie dwie dekady inwestowaliśmy swój czas, energię i niemałe środki w ich stworzenie. Po trzecie – w tym czasie powinno się udać uruchomić pierwsze autorskie projekty związane z zieloną energią.

Jaka jest długoterminowa wizja?

Wizja długoterminowa jest niezmienna – stworzyć stabilną wspólnotę spółdzielców, która zbuduje aktywa odporne na kryzysy (zewnętrzne, ale i wewnętrzne) i doprowadzi wszystkich członków spółdzielni do korzystania ze spółdzielczej emerytury – czyli refundacji. Nie chciałbym jednak, żeby jedynym celem był cel finansowy. Byłoby wspaniale, gdyby sukces naszej spółdzielni zainspirował inne środowiska do „klonowania” naszego pomysłu, dzięki naszemu know-how. Dlaczego nie miałoby w Europie powstać więcej takich siostrzanych spółdzielni, które odmieniałyby życie większej części ludzi? Wiele ludzi na świecie intuicyjnie czuje, że “najważniejsze rzeczy na świecie nie są rzeczami”. A my pokazujemy, jak to można realizować w praktyce.

Gdzie chciałbyś widzieć siebie w Spółdzielni za 10 lat?

To proste – za 10 lat widzę siebie jako osobę, która pobiera refundację.

Wtedy już nie będę aktywny w spółdzielni tak, jak teraz. A to dzięki temu, że uda mi się zostawić w spółdzielni kilka osób, które zadania, wykonywane do tej gry przeze mnie, będą wykonywać jeszcze lepiej 🙂

wywiad ten ukazał się w Kurierze “Družstevné noviny” wyd. 85, w styczniu 2021 roku